XIV Konferencja Terenowa
„Na Szlaku Kulinarnym „Mazowiecka Micha Szlachecka”

Na Szlaku Kulinarnym „Mazowiecka Micha Szlachecka”
22-24 sierpnia 2025 r.
Tym razem nasza coroczna, już XIV Konferencja Terenowa, odbyła się śladami Szlaku Kulinarnego Mazowiecka Micha Szlachecka – w regionie, który administracyjnie przynależy do Mazowsza, a geograficznie osadzony jest na Podlasiu. Konferencja była pełna smaków, spotkań z niezwykłymi ludźmi, czasu spędzonego wspólnie, bardzo merytoryczna, w pięknych okolicznościach przyrody.
Dwór Mościbrody, położony kilka kilometrów od Siedlec, był naszą oazą i bazą wypadową jednocześnie. Folwark w Mościbrodach powstał w latach 40. XIX wieku. Od roku 2000, po pieczołowitej renowacji zaprasza do części hotelowej, rekreacyjnej, konferencyjnej, wydarzeniowej i oczywiście do Restauracji Dworskiej, w której menu królują tradycyjne staropolskie potrawy, wędliny, pasztety i mięsa własnego wyrobu oraz ryby (zwłaszcza karp) z okolicznych stawów. Wielu dań mogliśmy spróbować.
Dwór to miejsce, gdzie czas płynie swoim rytmem, człowiek odpoczywa i ładuje akumulatory, a śpiąc czuje bezkresną ciszę. Jest fantastyczny! Nasz czas był wypełniony do tego wieloma atrakcjami, takimi jak:
- Quest „Dworskie wątki w Mościbrodach” – polecamy, bo poszukiwanie skrzyneczki skarbów dostarczyło wielu emocji i pozwoliło poznać to miejsce od strony ciekawej, choć niełatwej historii;
- Warsztaty kulinarne „Odczarować karpia”– pod fachowym i czujnym okiem dyrektora zarządzającego Dworu Mościbrody pana Adama Filipczuka nauczyliśmy się przygotowywać potrawy z karpia. Na naszych stołach podczas kolacji pojawił się gulasz z karpia, carpaccio z karpiem oraz sałatka z karpiem wędzonym. Fakt, że dania przygotowaliśmy sami, jeszcze bardziej podkręciły ich smak. Wieczór dopełniła biesiada przy muzyce z tańcami, prowadzona przez profesjonalnego DJ-a. Nawet goście wesela, które tego wieczoru odbywało się w Dworze – chętnie do nas zaglądali;
- Degustację nalewek autorstwa członków PSTK, połączoną z konkursem smaków, przeprowadzoną przez redaktora Michała Bonarowskiego. Rozpoznanie nalewki z wędzoną gruszką wcale nie było takie oczywiste;
- Konkurs pt. „Niezłe ziółko”🌱 przygotowany przez Panią Barbarę Tekieli – tu okazało się, że członkowie PSTK to fachowcy, wszyscy szybko rozpoznali zioła z dworskiego parku i ogrodu;
- Zebranie Walne PSTK, podczas którego Zarząd otrzymał absolutorium oraz omówione zostały sprawy bieżące Stowarzyszenia, podstrategie turystyki kulinarnej, którą nasze Stowarzyszenie koordynuje oraz plany działań i wyjazdów na kolejne miesiące.
Dworowi Mościbrody bardzo dziękujemy za gościnę - było cudownie!
Gorzelnia Chopin w Krzesku w gminie Zbuczyn to jedna z tych atrakcji, które nie tylko zachwycają, ale zostają w pamięci na długo. Już od pierwszej chwili można poczuć się tam wyjątkowo – powitanie koktajlem na bazie likieru z kwiatów czarnego bzu to wspaniały wstęp do całej przygody.
W gorzelni w Krzesku znaleźliśmy się na zaproszenie wójta gminy Zbuczyn i jednocześnie prezesa LGD Ziemi Siedleckiej pana Huberta Pasiaka, za które bardzo dziękujemy. Pan Wójt spotkał się z nami: była okazja usłyszeć o planowanych działaniach rozwoju turystyki w gminie, które są obiecujące i bardzo ciekawe – trzymamy za nie kciuki.
Potem przyszedł już czas na zwiedzanie. Zaczęliśmy od obejrzenia filmu o historii i działalności firmy Chopin Vodka Poland, a po nim na obowiązkową sesję zdjęciową z ziemniakami oraz największą butelką wódki w Europie – naprawdę robi wrażenie! Następnie ruszyliśmy w trasę po kompleksie... Poznaliśmy cały proces – od produkcji aż po finalny trunek. Piwnice kryjące tyle tajemnic, piękne szkło, którym aż chce się napełniać kieliszki – to wszystko tworzy niesamowitą atmosferę. Punktem kulminacyjnym była degustacja. I przyznajemy – to niełatwe zadanie! Różne odsłony wódek Chopin zestawione ze swojską przekąską pozwalają odkryć bogactwo smaku i aromatów. A na deser – przepyszny likier, po którym trudno nie zakochać się w tym miejscu jeszcze bardziej. Na koniec oczywiście zakupy w sklepie firmowym – trudno się oprzeć, kiedy można zabrać ze sobą kawałek tej przygody na pamiątkę.
Nie byłoby tego wszystkiego bez przewodnika – Pan Adrian to prawdziwy mistrz w swojej roli. Cudowny gospodarz, pełen wiedzy i pasji, dzięki któremu nawet nie zauważyliśmy, jak minęły… cztery godziny!
A jak smakują Siedlce? Wspaniale! Opowieść pani przewodnik pozwoliła nam przenieść się w historii o kilka wieków lat wstecz, do czasów wybitnego malarza El Greco (jedyny obraz jego autorstwa, jaki mamy na ziemiach polskich, znajduje się właśnie w Siedlcach, w Muzeum Diecezjalnym), dziedziczki fortuny Czartoryskich – Aleksandry Ogińskiej oraz zamożnych siedleckich Żydów. Historia miasta i żyjących w nich ludzi okazała się pełna niezwykłych wątków kulinarnych. Podczas spaceru odwiedziliśmy też kilka miejsc, w których dzisiaj można niezwykłych smaków doświadczyć. O kolejnych dowiedzieliśmy się w punkcie informacji turystycznej na Rynku, w którym także mieliśmy umówione spotkanie.
Pierwszym z takich miejsc jest „Zaścianek Polski” – popularny wśród mieszkańców sklep ze zdrową żywnością, prowadzony przez cudowną Panią Bożenę Polak-Stojanovą. Właścicielka przygotowała dla nas degustację produktów i dań witariańskich oraz wegetariańskich, absolutnie ekologicznych i inspirowanych darami natury. Był nawet napój z sosny, pierniczki i cudowny keks. Dzięki wiedzy i uśmiechowi pracującej w sklepie pani Uli, kupiliśmy za to niezliczone ilości przypraw, herbat, przekąsek i innych zdrowych produktów.
Drugie miejsce z kolei to Piekarnia Ratuszowa w Siedlcach, prowadzona od 1930 roku przez rodzinę Radzikowskich, gdzie można spróbować dawnych smaków Podlasia. Jest to zresztą jedyna, przedwojenna i najstarsza piekarnia prowadzona nieprzerwanie od otwarcia, teraz już przez trzecie pokolenie. W ofercie króluje przepyszne pieczywo żytnie oraz znane tradycyjne ciastka i drożdżówki. Od niedawna kupić tam można także pizzę w kawałkach i foccacię, obie zrobione na świetnej mące. Nasza wizyta w piekarni przy kawce minęła uroczo dzięki barwnym opowieściom właściciela p. Wojciecha Radzikowskiego.
Restauracja i browar Brofaktura w Siedlcach to także miejsce niezwykłe – nietypowy, elegancki industrialny wystrój, ciekawe menu, warzone na miejscu piwo, profesjonalny personel. Tyle i aż tyle wystarczy, by odnieść sukces – w sobotnie popołudnie lokal był pełen klientów.
Nasza wizyta rozpoczęła od spotkania z młodym, ale pełnym energii, przewodnikiem, który pokazał nam browar i opowiedział o jego działalności. Potem przyszedł czas na kulinarną ucztę: wyśmienity krem pomidorowy, gulasz na piwie oraz dopełniająca smaków beza na deser. Wszystko okraszone degustacją kilku rodzajów piwa, której towarzyszyła opowieść o gatunkach i smakach. I jeszcze dostaliśmy piwo butelkowane na wynos jako pamiątkę.
Brofaktura to nie tylko browar i restauracja, ale też koktajlbar, zlokalizowane w świetnie zrewitalizowanych i przekształconych wnętrzach zabytkowej Hali Targowej w Siedlcach. Zdecydowanie warto tam się wybrać. I żal stamtąd wychodzić… Dziękujemy panu Zbigniewowi Paczóskiemu za gościnę, a Pani Barbarze Tekieli za przygotowanie dla nas takiej miłej wizyty!
Najlepszy deser poobiedni to oczywiście... lody. A jeśli jest się w Siedlcach lub w okolicy to tylko zakupiony w... LODY U BIADUNIA. My też taką opcję wybraliśmy. Lody u Biadunia to rodzinna firma działająca od ponad 70 lat. Czasy się zmieniły, a smak lodów i jakość u Biadunia pozostały. Warto o tym poczytać - dzielimy się z Wami artykułem, który pokazali nam państwo Biaduniowie. Ukazał się 10 lat temu w "Tygodniku Siedleckim", ale wciąż zawiera aktualne informacje na temat historii i produkcji lodów oraz podejściu producentów do swej pasji. Zwłaszcza aktualna jest ta, że właściciele pracują 7 dni w tygodniu i nie jeżdżą na wakacje, by jakość i smak ich lodów codziennie były takie same i by takimi pozostały jeszcze przez kolejne lata! Mieliśmy okazję spróbować kilku smaków lodów, które były wyśmienite! - bardzo dziękujemy gospodarzom za te doznania i zaproszenie nas do siebie.
A co mają ze sobą wspólnego bociany i bieliki, sól ziołowa i sery? Odpowiedzi na to pytanie może być kilka. Po pierwsze, bociany i bieliki, sól, zioła oraz sery są nierozłączne z naturą. Po drugie, znaleźliśmy niezwykłe „okazy” na ziemi siedleckiej tego samego przedpołudnia. Po trzecie, te spotkane przez nas są zaprzyjaźnione z Dworem Mościbrody i Szlakiem Kulinarnym Mazowiecka Micha Szlachecka.
W niedzielne przedpołudnie mieliśmy okazję posłuchać ciekawej rodzinnej opowieści o narodzinach firmy VERA SOLL Fabryka Soli Ziołowej – jej założycielka to prawdziwa mistrzyni storytellingu. Dziś ze swoją wspólniczką Karoliną Moskwiak tworzy już całą gamę soli ziołowych (sól kłodawska z różnymi mieszankami ziół, dedykowanymi do rozmaitych dań), a także wprowadza właśnie na rynek własną kawę i czarny czosnek. Sukces produktu tkwi w… miłości, bo jak twierdzi założycielka „Miłość, to najlepsza przyprawa do życia”.
Potem mogliśmy spróbować kilku gatunków sera, wytwarzanych przez Wioletę Nowosielską z „Sery z brzozowego lasu”. Sery są pyszne, nie dziw więc, że ostatnio często nagradzane i polecane. Oczywiście wyszliśmy z tego spotkania z kolejnymi pamiątkami kulinarnymi.
Na koniec czekał nas relaksujący, ale pełen wiedzy spacer na temat życia i kulinarnych preferencji bocianów oraz orłów bielików. Na wycieczkę zabrał nas ornitolog dr Ireneusz Kaługa. Odbyła się ona na terenie Siedlecko-Węgrowskiego Obszaru Chronionego Krajobrazu, głównie w obrębie gospodarstwa rybackiego w Mościbrodach. My już teraz wiemy, że żaby niekoniecznie są ulubionym przysmakiem bocianów…
Po pysznym niedzielnym obiedzie w Dworze Mościbrody rozjechaliśmy się do swoich domów, nie mogąc się doczekać przyszłorocznej konferencji!
Galeria zdjęć
![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() |










